wtorek, 5 września 2017

Od początku

Na początku chciałabym Was prosić, żebyście nie oceniali ludzi o których będę pisać, ja im przebaczyłam. Ludzie którzy mnie zranili sami są poranieni, ale może nie potrafią oddać tego Bogu, nie potrafią Jemu zaufać tak jak ja Jemu ufam, choć nie zawsze. Mam wzloty i upadki jak każdy, ale On pomaga mi wstać za każdym razem kiedy proszę Go o pomoc.
Chcę opisać Wam swoją historie od początku do końca. To co wydarzyło się w moim życiu to już było chcę się z Wami tym podzielić i pokazać Wam że mocą Boga można wybaczyć wszystko i pokochać każdą osobę nawet tą która tak mocno nas zraniła.

Urodziłam się 31 sierpnia 1992 roku w Lublinie i tu się wychowałam. Rodzice wybrali dla mnie imię Joanna, ale jeszcze przed rodzicami to imię i rodzinę wybrał dla mnie Bóg. Kiedy się urodziłam miałam już starszego brata, miał wtedy dwa lata. Kiedy ja miałam dwa lata urodziła nam się siostra.
Rodzice dbali o nas i o to by niczego nam nie brakowało.


Tata bardzo dbał o naszą wiarę. Co Niedziela prowadził do Kościoła i razem z mamą uczył modlitwy.
Jednak ja nie zawsze lubiłam chodzić na Mszę, bardzo mnie nudziła, siedziałam myśląc tylko o tym kiedy się skończy. Kiedy szłam do Pierwszej Komunii Świętej bardziej byłam skupiona na prezentach niż samym wydarzeniu, które przecież jest tak ważne w życiu chrześcijanina. Na Mszy Świętej bardziej skupiłam się na tym gdzie stoją moi rodzice i jak ich znajdę po Mszy. Dziś bardzo żałuję mojego zachowania, ale wiem że byłam dzieckiem. Ważne że dziś wiem że wtedy największym prezentem jaki dostałam była możliwość przyjęcia Komunii Świętej po raz pierwszy i pełnego uczestnictwa w Eucharystii. Największym prezentem bo mam Go do dziś a innych prezentów jakie dostałam już albo ich nie ma albo są zniszczone a Boga którego wtedy przyjęłam po raz pierwszy mam do dziś. Długo nie docenialam tego, że mogę karmić się Komunią i Słowem, dziś to doceniam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz