poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Wrzesień 2013

Wrzesień 2013 roku był miesiącem domykania spraw na ostatni guzik, przygotowanie siebie i rodziców. W przygotowaniu rodziców pomogła mi pewna sytuacja przez która zarówno ja jak i oni zrozumieli że Bóg czuwa nade mną i nami wszystkimi. A było to tak że umówiłam się z koleżanką na odmawianie różańca w drodze, na spacerze. Robiliśmy już tak od dawna pomagało to mi bardzo w moich problemach i w zwątpieniach. Pewnego dnia poszliśmy trochę dalej i postanowiliśmy odmówić tajemnicę radosną. Stałyśmy na pasach kończąc już tajemnicę trzecią radosną i modląc się o obronę i aby wola nie nasza ale Boża się wypełniła Odmawiałyśmy już ostatnią Zdrowaś Maryjo i wtedy to się stało, usłyszeliśmy głośny huk, oderwało nas od ziemii, odskoczyliśmy, przestraszone patrzymy w naszą prawą stronę, dopiero zrozumieliśmy że to wypadek, ale to nie wszystko. Trzymając ciągle w rękach różańce zrozumieliśmy powagę sytuacji. Zderzyły się dwa samochody, jednego tak obkręciło że zatrzymał się blisko nas, nie dużo brakowało. Człowiek przestraszony zazwyczaj zostaje wmurowany w bez ruchu. Nas coś pociągnęło , nie chcę myśleć co by było gdyby nas sparaliżowało nawet nie wypuścilismy z rąk różańca. Tym ludziom pomimo takiego uderzenia i zniszczeń nic się nie stało. Matka Boża nas obroniła i tych ludzi też miała w swojej opiece. Odpowiedziałam to wtedy rodzicom byli zdziwieni ale zarówno oni jak i ja zrozumieli, że mam żyć i mam coś do zrobienia jeszcze i może właśnie jest to zakon. Ta sytuacja bardzo pomogła mi w rozmowie z nimi i przygotowaniu ich do mojej decyzji.


 Na początku września umówiłam się na rozmowę z Siostrą. Cieszyłam się ponieważ Siostra umówiła się ze mną na godzinę 15, w tym czasie znajomy Ksiądz obiecał Koronkę do Miłosierdzia Bożego w mojej intencji. Kiedy czekałam na Siostrę przyszła młoda dziewczyna, jak się okazało miała 25 lat i też powiedziała że wstępuje do zakonu. Sama rozmowa z Siostrą nie była stresująca dla mnie może dzięki Siostrze która była bardzo miła i serdeczna. Powiedziała że zostałam przyjęta i zaprosiła na 29 września. To kolejne błogosławieństwo bo tego dnia w mojej parafii będą uroczystości odpustowe. Siostra powiedziała żebym przyjechała po Mszy odpustowej. Po rozmowie miałam wracać busem, ale ta dziewczyna Paulina zaproponowała że mnie podwiezie bo obecnie jest w Lublinie. Trochę się poznaliśmy a wracając podzieliliśmy się swoimi historiami. Z jednej strony było mi już lżej, cieszyłam się że to już niedługo a z drugiej strony przerażał mnie ten dzień wyjazdu z domu.