W szkole podstawowej przynajmniej w tych pierwszych klasach uczyłam się bardzo dobrze, lubiłam szkołę. Moje problemy zaczęły się od 4 klasy szkoły podstawowej. Zawsze miałam dobry kontakt z siostrą z bratem było różnie. Brat bardzo mnie zranił lecz tak jak pisałam ja mu wybaczylam to mój brat kocham go, dlatego też zdecydowałam jednak, że nie będę pisać dokładnie o co chodzi. Napisze tyle, że to co zrobił miało swoje konsekwencje później.
Kiedy poszłam do gimnazjum byłam przez to wszystko bardzo skryta i zamknięta w sobie. Bałam się chłopaków, nie umiałam rozmawiać z rówieśnikami. Praktycznie cała klasa mnie ranila wyśmiewali się ze mnie no oprócz jednej koleżanki, miała na imię Ida i bardzo mi pomagała. Czekałam aż skończy się te 3 lata. Miałam też problemy w nauce. Zaczęłam odreagowywac pijac alkohol z koleżankami z osiedla, wdawalam sie w bójki nie wiedziałam wtedy jeszcze że naśladuje wydarzenia ktorych sama byłam świadkiem więc też nie widziałam w tym nic złego. Chciałam czuć się silniejsza żebym to nie ja się bała ale żeby to inni bali się mnie. Myślałam wtedy, że zasłużyłam na to wszystko, ale to wobec wszystkiego dziś to nic. Wtedy sama nie byłam w porządku ani wobec siebie ani wobec innych a nawet wobec Boga. Jak można dostrzec Bożą Miłość nie chcąc jej widzieć. Jak można otrzymać pomoc nie prosząc o nią. Poprostu się nie da. Wtedy nie chciałam pomocy nikogo nawet Boga sama sobie byłam bogiem uważałam że zasługuje na to po tym co zrobiłam sama, że też sama sobie poradzę. Nie mówiłam też nic rodzicom. Nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam, ale o tym przeczytacie dalej...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz