poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Wrzesień 2013

Wrzesień 2013 roku był miesiącem domykania spraw na ostatni guzik, przygotowanie siebie i rodziców. W przygotowaniu rodziców pomogła mi pewna sytuacja przez która zarówno ja jak i oni zrozumieli że Bóg czuwa nade mną i nami wszystkimi. A było to tak że umówiłam się z koleżanką na odmawianie różańca w drodze, na spacerze. Robiliśmy już tak od dawna pomagało to mi bardzo w moich problemach i w zwątpieniach. Pewnego dnia poszliśmy trochę dalej i postanowiliśmy odmówić tajemnicę radosną. Stałyśmy na pasach kończąc już tajemnicę trzecią radosną i modląc się o obronę i aby wola nie nasza ale Boża się wypełniła Odmawiałyśmy już ostatnią Zdrowaś Maryjo i wtedy to się stało, usłyszeliśmy głośny huk, oderwało nas od ziemii, odskoczyliśmy, przestraszone patrzymy w naszą prawą stronę, dopiero zrozumieliśmy że to wypadek, ale to nie wszystko. Trzymając ciągle w rękach różańce zrozumieliśmy powagę sytuacji. Zderzyły się dwa samochody, jednego tak obkręciło że zatrzymał się blisko nas, nie dużo brakowało. Człowiek przestraszony zazwyczaj zostaje wmurowany w bez ruchu. Nas coś pociągnęło , nie chcę myśleć co by było gdyby nas sparaliżowało nawet nie wypuścilismy z rąk różańca. Tym ludziom pomimo takiego uderzenia i zniszczeń nic się nie stało. Matka Boża nas obroniła i tych ludzi też miała w swojej opiece. Odpowiedziałam to wtedy rodzicom byli zdziwieni ale zarówno oni jak i ja zrozumieli, że mam żyć i mam coś do zrobienia jeszcze i może właśnie jest to zakon. Ta sytuacja bardzo pomogła mi w rozmowie z nimi i przygotowaniu ich do mojej decyzji.


 Na początku września umówiłam się na rozmowę z Siostrą. Cieszyłam się ponieważ Siostra umówiła się ze mną na godzinę 15, w tym czasie znajomy Ksiądz obiecał Koronkę do Miłosierdzia Bożego w mojej intencji. Kiedy czekałam na Siostrę przyszła młoda dziewczyna, jak się okazało miała 25 lat i też powiedziała że wstępuje do zakonu. Sama rozmowa z Siostrą nie była stresująca dla mnie może dzięki Siostrze która była bardzo miła i serdeczna. Powiedziała że zostałam przyjęta i zaprosiła na 29 września. To kolejne błogosławieństwo bo tego dnia w mojej parafii będą uroczystości odpustowe. Siostra powiedziała żebym przyjechała po Mszy odpustowej. Po rozmowie miałam wracać busem, ale ta dziewczyna Paulina zaproponowała że mnie podwiezie bo obecnie jest w Lublinie. Trochę się poznaliśmy a wracając podzieliliśmy się swoimi historiami. Z jednej strony było mi już lżej, cieszyłam się że to już niedługo a z drugiej strony przerażał mnie ten dzień wyjazdu z domu.

środa, 28 marca 2018

Spotkanie Młodych Archidiecezji Lubelskiej

SMAL, wtedy jeszcze tylko jednodniowe Spotkanie Młodzieży Archidiecezji Lubelskiej.
Chciałam tylko pojechać i zobaczyć, nie chciałam iść do grupek, ale pomimo tego że troszeczkę się spóźniliśmy zdąrzyliśmy się zapisać. Na początku myślałam że to jakiś pech że nie tak sobie to wyobrażałam, na pierwszym spotkaniu w grupkach byłam troszkę zamknięta ale po Eucharystii Bóg dał mi coś zrozumieć poprzez Księdza mówiącego kazanie który powiedział że nie przyjechaliśmy tu dla grupek ale dla Pana Jezusa i zrozumiałam że za bardzo się skupiałam na grupkach a nie na spotkaniu z Jezusem.


Podczas następnego spotkania w grupkach medytowaliśmy nad fragmentem z Pisma Świętego i był to akurat fragment który dwa razy otrzymałam na rekolekcjach powołaniowych i jeszcze ze dwa jak wróciłam. Myślałam nad tym fragmentem cały tydzień a tu pod koniec tygodnia małe podsumowanie : Kiedyś czyniłam dobro bo wiedziałam że Bóg na mnie patrzy że otrzymam nagrode, teraz wiem dobro czynie nie dla Niego ale przez Niego bo to On rozpala w moim sercu pragnienie czynienia dobra. Podczas rekolekcji powołaniowych dwa razy otrzymałam Słowo "Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną", gdy wróciłam też kilka razy wracało, ostatnio również więc zrobiłam selekcje ubrań i zostawilam tylko kilka rzeczy i szafa zrobiła się prawie pusta a serce moje napełnione Bożą Miłością.
Spotkanie dało mi zrozumieć że właśnie czasami patrze na wszystko co jest mniej ważne i w tym wszystkim zapominam o Jezusie. Często sama jakoś układałam sobie przyszłość, myśłałam jak to będzie a przecież to On jest najlepszym Pasterzem, jak owieczka Pana pragnę iść za Nim.
Spotkałam Jezusa zarówo podczas Eucharystii jak i w spotkaniu w grupkach do których iść nie chciałam.
Czasami gdy ktoś odrazu pyta mnie co przeżyłam nie potrafie określić ale jak trochę z tym posiedze to zaczynam rozumieć i widze w tym wszystkich działanie Boże. To był ostatni wyjazd w te wakacje. Decyzja została podjęta, czekała mnie rozmowa z Siostrą i przygotowania do wstąpienia.

wtorek, 27 marca 2018

Rodzinny wyjazd

Razem z rodziną pojechałam do Szczecina to był wspaniały tydzień rozmów i poprawy relacji. Myślałam że to będzie tylko wypoczynek, ale okazuje się że wspólny wyjazd z rodziną może stać się takimi mini rekolekcjami. We wtorek razem poszliśmy oglądać żaglowce i w drodze powrotnej ciocia zaproponowała abyśmy poszli do katedry zobaczyć ucieszyłam się, to było święto ucieszyłam się jeszcze bardziej gdy weszliśmy a zaczynała się Eucharystia, nigdy nie namówiłabym ich aby tego dnia poszli ze mną na Msze a jednak Bóg mnie uszczęśliwił. Tata powiedział nawet że trzeba zbliżyć się do Kościoła skoro córka idzie do zakonu ucieszyłam się więc jeszcze bardziej to prawda że rozmowy na temat wiary a raczej kłótnie i upominania nie są dobre, ale dawanie świadectwa swoją postawą wiele lepsze, może zaczynają rozumieć Kogo kocham i przy Kim chce być. 

Dużo było zwiedzania, rozmów, ale nie brakowało czasu wolnego, brak internetu, zasięgu, dzięki czemu miałam więcej czasu na czytanie Pisma Świętego czy książek o tematyce religijnej. Jedną z książek była "spowiedź jest spoko", zauważyłam w niej swoje błędy, rutynowa spowiedź, wykute formułki i wypowiadanie grzechów niczym strzały z karabinu, może zbyt późno ale zrozumiałam że spowiedź jest jak zwykła modlitwa, rozmowa z Jezusem, bo przecież On jest tam obecny a kapłan jest tylko pośrednikiem między mną a Nim. Niby zwykła książka po przeczytaniu jej postanowiłam spowiadać się częściej a rachunek sumienia robić codziennie podczas wieczornej modlitwy. Dodam jeszcze że zaczełam ją czytać w pociągu, w przedziale siedział taki pan który dziwnie na mnie patrzył, miał dziwne tetuaże, jednemu z nich się przyjerzałam, to był krzyż na górze anioł z rozwiniętymi skrzydłami, ale miał rogi, i spuszczał węża który owijał krzyż na dole krzyża był malutki anioł zwinięty, wtedy zrozumiałam dlaczego tak na mnie patrzy. Ciężko było czytać gdy czułam jego wzrok na sobie. Nie poddałam się czytałam dalej. Gdy już byliśmy u cioci najlepszym jednak miejscem na rozważanie Pisma Świętego, rozmowe  był balkon, ciocia mieszka na 12 piętrze z góry widać piękny świat jaki Bóg stworzył i niebo. Siedząc pewnego dnia zastanawiałam się nad tym jak szybko Bóg zmienił moje życie i mnie. Też zastanawiałam się dlaczego ja, czemu akurat ja? po czym otworzyłam Ewangelię na fragmencie: "26 Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. 27 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; 28 i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, 29 tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. 30 Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, 31 aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi." 1 Kor. 1, 26-31
Bóg kocha mnie taką jaka jestem w oczach Boga każdy z nas jest wyjątkowy. Mówił do mnie jak do dziecka prostymi słowami. Powołał mnie taką jaka jestem z wieloma problemami i wadami, ale wiedziałam że z Jego pomocą dam radę, że to co jest wadą jest do pracy nad sobą, możliwością stania się lepszą osobą a to co problemem jest do rozwiązania i zrozumienia dlaczego tak jest. Wielu rzeczy nie rozumiałam dziś jest innaczej wolę być sobą, nie idealna ale dobra z miłością iść do przodu i dążyć do przemiany nie całego świata ale najpierw zająć się pracą nad sobą.
Zrozumiałam też Słowo jakie otrzymałam podczas modlitwy o uzdrowienie wspomnień: 25 Dlatego mówię wam: nie martwcie się o swoje życie, co będziecie jeść lub co pić będziecie; ani o swoje ciało, czym się przyodziejecie. Czy życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzienia? 26 Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? 27 Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? 28 Dlaczego martwicie się o odzienie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ciężko ani nie przędą, 29 a mówię wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany tak, jak jedna z nich." Mt. 6, 25- 29
Zrozumiałam że jestem przywiązana do swoich ubrań, mam ulubione bluzki, buty, a i ulubione potrawy, a to wszystko tak naprawdę jest najmniej ważne, zastanawiałam się też, myśłałam jak będzie gdy wstąpie już do zakonu ale Bóg mówi nie troszcz się o swoje życie o to w czym masz chodzić i co masz jeść bo o to wszystko zadba mój Ojciec Niebieski.


Ostatnia reflekcja, gdy bylismy tam były regaty i wielkie żaglowce, pomyśłałam wtedy że ja jestem jak żagiel a Bóg jest jak wiatr i On kieruje mnie na właściwą drogę, a ja albo płynę z wiatrem albo z z Nim walczę i płynę w swoją stronę wtedy mogę doznać zniszczeń trafić na skałę lub dużą falę, lecz nawet kiedy zabładzę Bóg na mnie czeka i naprawia zniszczenia, leczy rany, usuwa grzech, przeszkody. Trochę namieszałam ale trudno opisać, troszkę przybliżyłam moją podróż :) To nie wszystko jednak z moich wakacji tego roku. Czekał mnie jeszcze jeden wyjazd, ale o tym napiszę później.

poniedziałek, 26 marca 2018

Rekolekcje powołaniowe

Po SDM-mie przyszedł czas na rekolekcje powołaniowe. Jechałam tam z pokojem w sercu, nie bałam się, byłam spokojna i gotowa na to co Bóg tam dla mnie przygotował. Pojechałam rano do Sióstr a później jechałam z nimi busem. Przyjęli mnie bardzo serdecznie, polubiłam tą atmosfere jaka panowała już w drodze na rekolekcje. Podczas rekolekcji dotknął mnie temat o wyjściu z domu rodzinnego na przykładzie Abrahama. Od kilku lat dostawałam znaki, nigdy nie wyobrażałam siebie w białej sukni, raczej w ciemnym habicie. To było moje pragnienie. Nigdy nie miałam wystarczająco odwagi wszystko zmieniło się po tych rekolekcjach, nawet podejście moich rodziców i to jest PIĘKNE :) Bali się tego że wstąpie do zakonu oczekiwali raczej że te rekolekcje zmienią moją decyzję, że zobacze jak jest i zrezygnuje. Byłam przywiązana do swoich rodziców, rodziny przyjaciół, nie wyobrażałam sobie życia bez telefonu, internetu, trudno zostawić swoje ulubione rzeczy, nowe łóżko czy rower. TAK było, ale podczas rekolekcji dwa razy otrzymałam słowa : "Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną". Pozostawienie wszystkiego w domu teraz jest niczym wobec tak Wielkiej Miłości która silniejsza jest nawet od miłości najbliższych.



Bóg mówił do mnie poprzez kazania, Ewangelię czy przypadkowe osoby jakie na mojej drodze stawiał. Jak wspominałam zaczeło się od jednego kazania i długo siedziało aż zaczełam zadawać Bogu pytania jaki plan ma dla mnie , wołałam do Boga a On mnie wysłuchał. Bóg mnie ciągle naprowadzał nawet czasami przez śmieszne sytuacje, które nie były przypadkowe, NIE MA PRZYPADKÓW!!! Bóg zawsze wysłuchuje naszych modlitw, lecz nie zawsze jak sobie to zaplanujemy, ale pomimo tego jesteśmy szczęśliwi :)
Kiedy przyjechałam do domu rodzice już czekali, mama zaraz jak tylko weszłam zapytała mnie czy wstępuje. Powiedziałam że tak oni oczekiwali chyba innej odpowiedzi, ale zaufałam Bogu że będzie dobrze a podejście najbliższych się zmieni. Teraz czekał nas wyjazd do rodziny do Szczecina. Chciałam ten czas spędzić jak najwięcej z najbliższymi, każdy dzień choć trochę spędzić czas na rozmowie z nimi. Naprawdę było warto, ale o tym jak spędziłam ten czas i co się wydarzyło napisze dalej.

czwartek, 22 marca 2018

Wakacje 2013

Kończył się rok szkolny, zaczynały egzaminy zawodowe ostatnie oceny, świadectwo i decyzja co dalej. Modliłam się u uczyłam by zdać egzamin a później podjąć dobra decyzje. Zdałam egzamin zawodowy a oceny na świadectwie były jak nigdy bardzo dobre, a wakacje zapowiadały się bogate. Wiedziałam że Bóg jest przy mnie że mnie wspiera. Mój wysiłek został wynagrodzony. Postanowiłam że pojadę na rekolekcje powołaniowe i tam podejmę decyzję bo już zbyt długo nie dawało mi to spokoju. Zanim jednak były rekolekcje powołaniowe wyjechałam na Sercańskie Dni Młodych do Pliszczyna co umocniło mnie w decyzji.
Byłam na SDMie po raz drugi, za pierwszym razem był dla mnie pewną przygodą, spanie pod namiotami, dyskoteki tylko na tym się skupiałam może byłam nie dojrzała do takiego wyjazdu, jednak tego roku przeżyłam go zupełnie innaczej wspaniała spowiedź, uwielbienia, spotkania i adoracje. Hasłem tegorocznego SDMu było "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój" .Nie sądziłam że podczas takiego spotkania Bóg mnie bardziej naprowadzi poprzez piękne świadectwo powołania Księdza w które mocno się wsłuchałam to było piekne i żywe świadectwo. Przeżyłam piękną spowiedź, która nie była tylko spowiedzią, spotkałam podczas niej Jezusa, w rozmowie dostałam kilka wskazówek.  Po takiej spowiedzi tak łatwo rozmawiało mi się z Bogiem, mogłam klęczeć i klęczeć i nie przestawać mówić, była adoracja i cudowne uwielbienie, błogosławieństwo indywidualne gdzie można było powiedzieć Jezusowi o swoich lękach: tak bardzo bałam się rekolekcji powołaniowych, chciałam z nich zrezygnować bo trudny dojazd jak się okazało bardzo daleko wszystko mówiłam klęcząc przed Nim. Kiedy wróciłam do domu odebrałam wiadomość od Siostry że jadą busem i mają jedno miejsce wolne i czy nie chciałabym z nimi pojechać, nawet sie nie zastanawiałam, Bóg tak szybko zadziałał.




Wracając już z SDMu po drodze zatrzymała nas Siostra Zakonna z pytaniem czy podwieźlibyśmy ją do Lublina, było wolne miejsce więc mama koleżanki zabrała Siostrę i zawieźliśmy ją pod sam zakon. Zaprosiła nas do środka najpierw krótka modlitwa w kaplicy później rozmowa w pokoju gościnnym, podczas której mama koleżanki powiedziała: Asia się nie przyzna ale ona też wybiera się do zakonu, na co Siostra ja widziałam w jej oczach, wiedziałam to gdy ją zobaczyłam. Pytała jaki zakon i krótko opowiedziałam jej troszkę. W domu zakonnym czułam się jak u siebie, zawsze chciałam aby w domu była mała kaplica, zawsze chciałam przynajmniej raz pójść całą rodziną na Msze czy wspólnie zjeść Niedzielny obiad, oni zawsze jedzą razem, są wielką wspólnotą jak rodzina ja zawsze pragnełam mieć dużą rodzinę. Dziękowałam Bogu za ten piękny czas, za to że mogłam pojechać i przeżyć w taki sposób Sercańskie Dni Młodych.

wtorek, 13 lutego 2018

Tym którzy Mnie szukali dałem się znaleźć

Podczas jednej z Dróg Krzyżowych wylosowałam słowo : „Tym którzy Mnie szukali dałem się znaleźć” Iz 65,1. Stwierdziłam że to raczej nie do mnie więc sięgnęłam drugi raz i znów wylosowałam: „Tym którzy Mnie szukali dałem się znaleźć” Iz 65,1. Na początku myślałam że to ta sama karteczka ale otworzyłam obie i zobaczyłam że są dwie takie same, wiedziałam że te słowa Bóg mówi do mnie dzisiaj, postanowiłam zastanowić się nad nimi w domu.
Wieczorem przerabiałam formację i było napisane że najważniejsze jest aby miłować Boga całym sercem, duszą, umysłem, mocą, a bliźniego miłować jak siebie samego, a podczas Eucharystii usłyszałam słowa: 
„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”
Zrozumiałam, że Boga mogę znaleźć także w tych którzy mnie prześladują, trudno jest przebaczyć osobie która nas prześladuję tym bardziej trudniej ją miłować, często właśnie gdy ktoś mnie przezywał, wyśmiewał stawiałam się, próbowałam odreagować, później starałam się przebaczyć trudno było ale dlatego że zapominałam w tym wszystkim o Bogu, nienawiść zasłaniała mi Boga,który jest Miłością i bez Niego przebaczenie tym bardziej miłowanie nieprzyjaciela jest niemożliwe, teraz wiem że gdy mi trudno to w takiej sytuacji właśnie Bóg jest moim Ojcem.


Każdy kto będzie pragnął poznać Jezusa i będzie Go szukał On da się znaleźć
 "Tym którzy mnie szukali dałem się znaleźć". Wiele razy w swoim życiu trafiałam na ten fragment i nigdy do końca nie rozumiałam. To On pierwszy znalazł mnie tylko przez to że żyje we mgle przez grzech to wszystko mi Go zasłania. Bóg prowadzi nas do siebie różnymi drogami, czasami wysyłając do nas ludzi którzy nas przyprowadzą do Niego. Na początku myślałam że znam Jezusa że Go kocham, ale tyle razy wstydziłam się że wierze a czy dziecko które kocha swoją mamę wstydzi sie jej? nie! gdy nie ma mamy to jej szuka a gdy znajdzie wpada w jej ramiona i czuje się w nich bezpiecznie. On też pragnie nas tulić do siebie, ja nie chce wychodzić z Jego ramion, ale poprzez swoje słabości, grzech oddalam się od Niego. On nas tak jednak nie zostawił dał nam Sakramenty, nauczył modlitwy dzięki czemu możemy go właśnie na nowo odnajdywać a On nas nigdy nie zostawi.
Przeżyłam modlitwę o uzdrowienie wspomnień w czerwcu 2013. Podczas jednej Mszy z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie poczułam głęboką chęć przystąpienia do takiej modlitwy. Myślałam, że jestem blisko Boga, jednak nie oddałam Jemu wszystkiego, swoje zranienia trzymałam głęboko ukryte, nie mówiłam nigdy podczas spowiedzi było ciężko. Po modlitwie czułam się inaczej, szczęsliwsza, choć zawsze się śmieje czułam się jeszcze większą radość, nie umiem nawet opisać. Zapragnęłam być jeszcze bliżej Światła jakim jest Jezus, to On rozpala moje serce tak że potrafiłam przebaczyć tym którzy mnie zranili, że mimo wszystko bardzo ich kocham, to On rozpala swoim światłem moje serce aby potrafiło kochać. On mnie obudził ja spałam, zatrzymałam się i nic ze swoim zyciem nie robiłam, On tknął we mnie Nowe Życie to On wydostaje mnie z ciemności i podaje Swoją rękę gdy inni ją zabierają. Teraz patrze na wszystko inaczej, to jest piękne zmieniać się i patrzeć jak wszystko wokół się zmienia.

sobota, 30 grudnia 2017

Rozeznawanie powołania

Coraz częściej zaczęłam widywać siostry zakonne, coraz mocniej czuć że właśnie tak chce służyć, dlatego myślałam nawet o przerwaniu nauki w studium i wstąpieniu do zakonu już, tak mocno pragnęłam. Kiedy koleżanka zapytała mnie do jakiego zakonu chce wstąpić nie wiedziałam co odpowiedzieć, wpisałam w wyszukiwarce zakony w Lublinie i pierwszy pokazał się zakon Kapucynek, które zajmują się dziećmi a ja uczę się obecnie na Terapii Zajęciowej zrozumiałam że nie muszę rezygnować bo przyda mi się, Bóg pokazał mi że nie przypadkowo zmieniłam kierunek. Kapucynki zajmują się dziećmi ja powiedziałam sobie że jak założe rodzinę jedno adoptuje bo mój ulubiony fragment z Pisma Świętego to :
„I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje”
nie szukałam dalej, choć zastanawiałam się nad innymi.


Bóg dał mi znak, pomógł odnaleźć zakon. Stałam któregoś dnia pod zakrystią, pomagałam w sprzątaniu, przechodził Ksiądz i zapytał o mojego chrześniaka, odpowiedziałam mu. Na co on zapytał:  
- kiedy będziesz miała swoje? bez namysłu odpowiedziałam że nie będę, zastanawiam się dlaczego tak powiedziałam, a on kolejne pytanie - idziesz do zakonu? na co ja tak, znowu zastanawiam się dlaczego tak powiedziałam a Ksiądz kolejne pytanie: a wiesz już jaki? dzień przed szukałam, więc odpowiedziałam, że kapucynki. On sięgnął po telefon i mówi, że to super on ma numer do jednej kapucynki to zadzwoni, Ksiądz lubi żartować ale nie tym razem przywitał się i podał mi telefon myślałam, że żartuje ale jak wzięłam telefon odezwała się siostra, długo rozmawiałam z nią, podała mi strone gdzie znalazłam do niej e-maila i tak zaczęłam do niej pisać.
Chodziłam codziennie na Eucharystie słuchać Słowa Bożego, które było dla mnie drogą Bóg odpowiadał mi na moje pytanie właśnie w Słowie Bożym podczas Eucharystii albo modlitwy. Zawsze przed Eucharystia czytałam Słowo Boże na dany dzień modliłam się i szłam na Eucharystie. Pewnego dnia nie zdążyłam przeczytać Ewangelii jaka będzie na Eucharystii i przed Mszą pomyślałam że może skoro Bóg odpowiedział mi ostatnio na pytanie to i teraz odpowie więc przed Mszą zapytałam Boga co mam robić, czy to jest to co tak mocno czuje. Pierwsze czytanie: że słowo Boże jest żywe i skuteczne, psalm że słowa Pana są duchem i życiem wprowadziło mnie to do Ewangelii zrozumiałam że słowa jakie powie do mnie teraz Bóg będą ważne, żywe że przemówi do mnie Bóg i usłyszałam o powołaniu Lewiego i słowa " Pójdź za mną" .Dużo zrozumiałam, Bóg ponownie odpowiedział na moje pytanie, wątpliwości, a po Mszy gdy wracałam do domu zaczepiła mnie starsza kobieta i zaczeła ze mną rozmawiać, powiedziała mi że mam urodę siostry zakonnej. Jedno pytanie a tyle odpowiedzi. Po tym dniu zrozumiałam że powinnam pojechać na rekolekcje powołaniowe.