Wolontariat to była moja pierwsza wspólnota. Spotykaliśmy się w soboty. Czekałam cały tydzień by w sobotę pójść na spotkanie. Robiliśmy kiermasze i z pieniędzy zebranych kupowaliśmy potrzebne rzeczy i zawoziliśmy do domu dziecka. Chodziliśmy do domow do osób samotnych na terenie parafii robiliśmy im zakupy i spędzaliśmy poprostu czas z tymi osobami. Prawie zawsze słyszałam słowo "dziękuję" i to dawało mi siłę nawet gdy jej już brakowało. Spotykaliśmy się też w celu integracji na zabawie, ale też na wspólnej modlitwie i Eucharystii. Wtedy tak naprawdę zapomniałam o wszystkim. Nie miałam już czasu na głupoty i picie alkoholu. Miałam zajęcia, przygotowanie do matury. Odrabialam lekcje, uczyłam się a później szłam do Kościoła by swój czas poświęcić osobom potrzebującym, potowarzyszyć samotnym i to było lepsze niż picie alkoholu w ukryciu i bójki.
Coraz bardziej podobało mi się spędzanie mojego czasu w ten sposób, spędzanie czasu z Bogiem. Pamiętam dzień kiedy po raz pierwszy podczas Mszy byłam nie w ławce lecz na ambonie i czytałam czytanie. To było bardzo stresujące, ale wtedy doceniłam tych którzy czytają, że muszą pokonać stres i robią to dla innych by im służyć. Zaczęłam wsłuchiwać się więc w Słowo Boże czytane podczas Eucharystii. Chciałam być jeszcze bliżej. Pewnego dnia ks Tomasz opiekun wolontariatu zaproponował naszej trójce to znaczy mi Agnieszce i mojej siostrze spotkanie ze studentami nic więcej nie powiedział. Tylko to żebyśmy pojechali i pomogli robić aniołki na kiermasz tyle wiedzieliśmy. Kiedy pojechaliśmy na spotkanie okazało się że ci studenci należą do Lubelskiej Wspólnoty Wiara i Światło.
Wspólnota ta opiekuje się osobami niepelnosprawnymi i wyjeżdżają z nimi na rekolekcje i dlatego też organizują kiermasze by pomóc finansowo tym którzy nie mają za co pojechać na rekolekcje a pragną. Pojechaliśmy kiedyś z siostrą na takie właśnie rekolekcje z tą wspólnotą. To był niezapomniany czas. Dla mnie zadziwiające było z jaką łatwością Ci ludzie się modlą ich modlitwa. To właśnie Ci ludzie pokazali mi jak łatwa może być modlitwa. Nie tylko wyuczone fomułki na pamięć ale prosta modlitwa z Bogiem, rozmowa pomiędzy mną a Nim.
Zaczęliśmy się angażować w tą wspólnotę aż w końcu poprostu w niej byłyśmy. Ta wspólnota pokazała mi też jedność różnych osób, że nie ważne kim jesteśmy ale ważne że mamy tego samego Tate, choć różni w oczach ludzi ale tacy sami w oczach Boga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz