Razem z rodziną pojechałam do Szczecina to był wspaniały tydzień rozmów i poprawy relacji. Myślałam że to będzie tylko wypoczynek, ale okazuje się że wspólny wyjazd z rodziną może stać się takimi mini rekolekcjami. We wtorek razem poszliśmy oglądać żaglowce i w drodze powrotnej ciocia zaproponowała abyśmy poszli do katedry zobaczyć ucieszyłam się, to było święto ucieszyłam się jeszcze bardziej gdy weszliśmy a zaczynała się Eucharystia, nigdy nie namówiłabym ich aby tego dnia poszli ze mną na Msze a jednak Bóg mnie uszczęśliwił. Tata powiedział nawet że trzeba zbliżyć się do Kościoła skoro córka idzie do zakonu ucieszyłam się więc jeszcze bardziej to prawda że rozmowy na temat wiary a raczej kłótnie i upominania nie są dobre, ale dawanie świadectwa swoją postawą wiele lepsze, może zaczynają rozumieć Kogo kocham i przy Kim chce być.
Dużo było zwiedzania, rozmów, ale nie brakowało czasu wolnego, brak internetu, zasięgu, dzięki czemu miałam więcej czasu na czytanie Pisma Świętego czy książek o tematyce religijnej. Jedną z książek była "spowiedź jest spoko", zauważyłam w niej swoje błędy, rutynowa spowiedź, wykute formułki i wypowiadanie grzechów niczym strzały z karabinu, może zbyt późno ale zrozumiałam że spowiedź jest jak zwykła modlitwa, rozmowa z Jezusem, bo przecież On jest tam obecny a kapłan jest tylko pośrednikiem między mną a Nim. Niby zwykła książka po przeczytaniu jej postanowiłam spowiadać się częściej a rachunek sumienia robić codziennie podczas wieczornej modlitwy. Dodam jeszcze że zaczełam ją czytać w pociągu, w przedziale siedział taki pan który dziwnie na mnie patrzył, miał dziwne tetuaże, jednemu z nich się przyjerzałam, to był krzyż na górze anioł z rozwiniętymi skrzydłami, ale miał rogi, i spuszczał węża który owijał krzyż na dole krzyża był malutki anioł zwinięty, wtedy zrozumiałam dlaczego tak na mnie patrzy. Ciężko było czytać gdy czułam jego wzrok na sobie. Nie poddałam się czytałam dalej. Gdy już byliśmy u cioci najlepszym jednak miejscem na rozważanie Pisma Świętego, rozmowe był balkon, ciocia mieszka na 12 piętrze z góry widać piękny świat jaki Bóg stworzył i niebo. Siedząc pewnego dnia zastanawiałam się nad tym jak szybko Bóg zmienił moje życie i mnie. Też zastanawiałam się dlaczego ja, czemu akurat ja? po czym otworzyłam Ewangelię na fragmencie: "26 Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. 27 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; 28 i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, 29 tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. 30 Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, 31 aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi." 1 Kor. 1, 26-31
Bóg kocha mnie taką jaka jestem w oczach Boga każdy z nas jest wyjątkowy. Mówił do mnie jak do dziecka prostymi słowami. Powołał mnie taką jaka jestem z wieloma problemami i wadami, ale wiedziałam że z Jego pomocą dam radę, że to co jest wadą jest do pracy nad sobą, możliwością stania się lepszą osobą a to co problemem jest do rozwiązania i zrozumienia dlaczego tak jest. Wielu rzeczy nie rozumiałam dziś jest innaczej wolę być sobą, nie idealna ale dobra z miłością iść do przodu i dążyć do przemiany nie całego świata ale najpierw zająć się pracą nad sobą.
Zrozumiałam też Słowo jakie otrzymałam podczas modlitwy o uzdrowienie wspomnień: 25 Dlatego mówię wam: nie martwcie się o swoje życie, co będziecie jeść lub co pić będziecie; ani o swoje ciało, czym się przyodziejecie. Czy życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzienia? 26 Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one? 27 Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? 28 Dlaczego martwicie się o odzienie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ciężko ani nie przędą, 29 a mówię wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był ubrany tak, jak jedna z nich." Mt. 6, 25- 29
Zrozumiałam że jestem przywiązana do swoich ubrań, mam ulubione bluzki, buty, a i ulubione potrawy, a to wszystko tak naprawdę jest najmniej ważne, zastanawiałam się też, myśłałam jak będzie gdy wstąpie już do zakonu ale Bóg mówi nie troszcz się o swoje życie o to w czym masz chodzić i co masz jeść bo o to wszystko zadba mój Ojciec Niebieski.
Ostatnia reflekcja, gdy bylismy tam były regaty i wielkie żaglowce, pomyśłałam wtedy że ja jestem jak żagiel a Bóg jest jak wiatr i On kieruje mnie na właściwą drogę, a ja albo płynę z wiatrem albo z z Nim walczę i płynę w swoją stronę wtedy mogę doznać zniszczeń trafić na skałę lub dużą falę, lecz nawet kiedy zabładzę Bóg na mnie czeka i naprawia zniszczenia, leczy rany, usuwa grzech, przeszkody. Trochę namieszałam ale trudno opisać, troszkę przybliżyłam moją podróż :) To nie wszystko jednak z moich wakacji tego roku. Czekał mnie jeszcze jeden wyjazd, ale o tym napiszę później.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz